Sortownia to taśma, skaner i wózek ręczny. Paczki, kartony, bele odzieży albo skrzynki z warzywami jadą linią, a zadanie jest jedno: rozdzielić je po kierunkach, sprawdzić kod i odłożyć tam, gdzie mają iść dalej. Stawka startuje od 31,40 zł brutto za godzinę, na nocy wychodzi zwykle 33–36 zł.
Na linii liczy się tempo i uwaga, nie CV. Większość przesyłek waży do 20 kg, cięższe idą na paleciaku albo w dwie osoby. Stoi się w jednym miejscu przez 8 lub 12 godzin, a w hali jest chłodniej niż w cehu produkcyjnym — bluza i wygodne buty robią różnicę już pierwszego dnia.
Sortownie stoją przy autostradach i obwodnicach: najgęściej w województwie łódzkim, na Mazowszu i przy A4 pod Wrocławiem, sortownie warzyw i owoców bliżej pól, na Kujawach i Lubelszczyźnie. Ruch idzie falami — od października do stycznia nadgodzin jest tyle, ile da się przyjąć.